-Mamo! Mamo! Nie uwierzysz co się stało! - Kasia wpadła do domu jak burza i zaczęła wszystko opowiadać. Ja weszłam do kuchni, wzięłam szklankę soku i włączyłam telewizor. Nic ciekawego nie było więc poszłam po laptopa. Ktoś o tej porze powinien być na fb. Nie myliłam się, była moja najlepsza przyjaciółka Lena. Postanowiłam napisać.
Ja: Hej.
Lena : Cześć! Jak tam w Buenos Aires? Opowiadaj!
Ja: A dobrze, ciepło tutaj, fajny klimat.
Lena: Byłaś już w jakiś sklepach?
Ja: Nie, Kasia ciągle mnie zaciąga na motocross. Nie miałam kiedy pójść, ale chyba dzisiaj się przejdę.
Lena: Motocross? Przecież ty nie cierpisz motorów!
Ja : Wiem, ale ktoś musiał z nią pójść. Strasznie jej się tu podoba.
Lena: A tobie? Poznałaś jakiegoś fajnego gościa?
Ja: Tak poznałam jednego.
Lena: Ooo! I co? Gadaj no!
Ja: No nic. Ma kasztanowe włosy, grzywkę do góry, śliczne brązowe oczy, w stroju motocyklisty wygląda nieziemsko, głos niczego sobie i...
Lena: Wow! Musi być cudny! Zagadałaś?
Ja: I ma dziewczynę.
Lena: Ołuuu...to nici.
-Julka! Chodź na obiad! - zawołała mama.
Ja: Sorki, muszę kończyć, mama woła. Napisze potem, pa!
Lena: Pa! Powodzenia.
Zamknęłam laptopa i poszłam do kuchni.
-Mamo mogę iść pozwiedzać okolice? Zerknąć do sklepów i zobaczyć gdzie co jest - spytałam gdy skończyłam jeść.
-Tak, jasne tylko weź Kasię.
Wszędzie muszę z nią chodzić. Ale cóż, trzeba.
-Okey, chodź Kasia.
Wyszłyśmy z domu.
-A pójdziemy na motocross?
-Nie, już dzisiaj byłyśmy. Teraz chodź w drugą stronę.
Skręciliśmy w uliczkę i po kilku minutach byłyśmy na głównej ulicy. Pełno było tutaj sklepów i kin. Weszłam do pierwszego sklepu. Były same ciuchy. Poszperałam trochę, po przymierzałam i postanowiłam, że kupię sobie bluzkę. Była to biała bluzka na ramiączkach z czarnym napisem.
-Ślicznie ci w niej! - skomentowała Kasia. Bluzka nie była droga, więc się na nią skusiłam. Kolejny sklep to same buty. I to buty na wysokiej podeszwie, takie które kocham. Raaj!! I zadziwię was...nie były takie drogie jak myślałam! Ceny przystępne, a buty cudne! Musiałam po przymierzać.Znalazłam taką boską parę, ale miała za mało pieniędzy teraz. Muszę wyciągnąć tutaj mamę. Reszta sklepów to było to samo. Weszłyśmy jeszcze do sklepu z zabawkami, bo Kasia chciała coś zobaczyć.
-Pić mi się chce - powiedziała Kasia po 2 godzinach chodzenia
- i nogi mnie bolą.
Usiądźmy gdzieś.
-Oki. Patrz, tam jest kawiarenka, idziemy? Zamówimy zimny sok i może lody. Co ty na to?
- Tak! Chodźmy!
Przeszłyśmy prze pasy i doszłyśmy do kawiarenki. Zamówiłyśmy sok i lody i czekałyśmy.
-Może pójdziemy na basen jutro? - zaproponowałam.
-Jasne! Nie mogę się doczekać! Ale gdzieś gdzie są zjeżdżalnie. Takie baseny są najlepsze!
-Aqua park? Hahaha, dobrze, sprawdzę czy są tu jakieś.
Nagle usłyszałam nadjeżdżający motor. Odwróciłam się.
-O nie...- powiedziałam cicho.
To był Leon...z Violettą! Ughh! Czemu tutaj? Nie mogli wybrać innej kawiarni? Co to jedna w mieście? Super i co teraz? Zsiedli z motoru i zdjęli kaski. Nie mogą mnie zauważyć! Co mam zrobić? O matko! Ida tu! Wzięłam "menu" i zasłoniłam się nim.
-Eee...Julka co ty robisz? - spytała Kasia.
-Cii!! Eee..czytam co tu jest jeszcze ciekawego...
-Przecież nie masz już kasy. Oo! Patrz! Leon idzie. Leo..
-Cii! Nie wołaj go! - złapałam Kasię za rękę, bo chciała do niego pomachać.
-Ale czemu??
Co mam jej powiedzieć?
-Proszę oto zamówienie - podszedł kelner i podał nam nasze soki i lody.
Dziękujemy - odpowiedziałam. Nadal zasłaniałam się "menu". Leon z Violettą usiedli po drugiej stronie, kilka stolików przed nami. Gdyby Leon chciał to zobaczyłby mnie od razu. Wystarczyłoby gdyby odwrócił głowę lekko w prawo. Nagle ktoś zaczął wyrywać mi "menu" z ręki. To kelner chciał je wziąć. Ja trzymałam je nadal, a on szarpał coraz mocniej. Ja w dół, on w górę.
-Czy mogłaby pani pościć to "menu" ? - spytał trochę poirytowany.
-Eeem...tak. - odpowiedziałam i pościłam.
-Dziękuje.
Kelner odszedł.
-Co ci jest Julka? - spytała Kasia,
-Nie nic...eem...ja tylko...yy...
-Chowasz się przed Leonem?
-Ja?! Pff...no coś ty.
Szybko zaczęłam pić sok. Skąd ona wie? Tak łatwo to zauważyć?
-Od kiedy tu przyjechali dziwnie się zachowujesz..naprawdę.
-Nie, skądże. Zdaje ci się.
Zaczęłam jeść lody w pośpiechu. Naprawdę aż tak widać? Starałam się kryć. Jak widać na marne.
-Julia! Kasia! - ktoś nas zawołał. Oderwałam się od lodów i zaczęłam rozglądać. Tylko nie to....
-------------
Teraz rozdziały będą się pojawiać co kilka dni, ponieważ wracam do szkoły i będzie trudniej. Mam nadzieje, że i tak będziecie czytać :)
Komentujcie!
Będę
OdpowiedzUsuńnapewno będe czytać :D
OdpowiedzUsuń