Translate

niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 8

No nie błagam, tylko nie to. Czemu on?! No czemu?
-Hej dziewczyny! Jak tam u was? - Leon siadł koło mnie.
-A dobrze! A u ciebie? - spytała Kasia z radością.
-Też dobrze. Widzę, ze byłyście na zakupach - popatrzył na worek leżący obok mnie.
-Tak byłyśmy - odpowiedziałam - Gdzie zgubiłeś Violette?
-Viola musiała iść, a co?
-Nic, tak pytam. Widziałam jak przyjechałeś z nią.
-Ja też was widziałem. Nie musiałaś się kryć za "menu" - zaczął chichotać.
Cholera! Widział to! I co teraz? Chyba zaczęłam robić się czerwona.
-Eee...nie...ja się nie chowałam.
-Niee w cale, a kto... - Kasia nie dokończyła, bo uderzyłam ją w rękę.
-My już musimy iść Kasia - zwróciłam się do niej i zaczęłam ubierać.
-Już? Tak szybko, dopiero usiadłem z wami.
-Cóż, niestety, może kiedy indziej. Chodź Kasia.
-Papa Leon! - pomachała mu i wyszłyśmy. 
Uff...całe szczęście. Już myślałam, że będę musiała z nim dalej siedzieć. Lubię go naprawdę, ale nadal nie wiem o co chodziło z tym "oczkiem". Podejrzane...chyba byłam trochę nie miła dla niego. Okey, następnym razem się poprawie.
-Czemu musiałyśmy iść? - spytała smutna Kasia.
-Jest już późno, musimy być zaraz w domu. Nie martw się jutro wyjdziemy.
-Ale nie wiadomo czy spotkamy Leona. A jak go tak lubię! A ty? 
- Też go lubię. Chodź szybciej, bo mam znowu będzie zła. 
No mam nadzieje, że jutro na basenie nie spotkamy Leona. Tego by jeszcze brakowało. Nagle przed nami zatrzymał się motor. 
-A może by tak was podwieźć?  - powiedział Leon zdejmując kask.
-Taaak! Julka zgódź się! Zgódź!
-Ale na jednym motorze zmieszczą się dwie osoby, a nas jest trzech - powiedziałam.
-Najpierw zawiozę Kasię i zostawię ją przy motocrossie, a potem wrócę po Ciebie.
-Ooo nie, nie, ja nie wsiądę na tą maszynę! Nigdy! Wolę się przejść. Kasia możesz jechać, ale pod warunkiem, że Leon nie spuści cię z oka do póki tam nie dojdę. 
-Dziękuuuję! Kocham cię! - powiedziała Kasia i pobiegła ubrać kask. Pomachała mi i pojechali. Ja szłam sobie powoli w stronę motocrossu. Czemu Leon tak zainteresował się nami? Nie ma innych znajomych? Przecież my jesteśmy dla niego obce, jesteśmy tu dopiero 2 dni, a on jest ciągle z nami. To naprawdę jest dziwne. Ma dziewczynę, a spędza czas z nami. Trzeba będzie go jakoś podpytać o to. Magle coś zatrzymało się kilka metrów przede mną. Podniosłam głowę. Leon. Zsiadł z motoru, zdjął kask, poprawił włosy i czekał aż dojdę do niego. Naprawdę niesamowicie wyglądał w tym kombinezonie. I ta jego poza jak mnie czekał. Ręce miał skrzyżowane i opierał się o motor. 
Na jego twarzy malowało się rozbawienie.
-Gdzie jest Kasia? Miałeś jej nie spuszczać z oczu - spytałam gdy doszłam do motoru. Nie bałam się o Kasie, bo wiedziałam, ze drugi raz czegoś takiego nie zrobi, chciałam po prostu o coś spytać.
-Spokojnie, jest w dobrych rękach. A teraz wsiadaj na motor, bo zanim dojdziesz na motocross, noc nas zastanie - podał mi kask.  
-Nie! Ja nie wsiądę na tą maszynę! Nienawidzę motorów.
-Spokojnie, nic ci się nie stanie. Naprawdę. Załóż kask. Kiedyś musi być ta pierwsza jazda motorem. No, zakładaj - uśmiechnął się do mnie tym swoim słodkim uśmiechem. Bałam się jechać motorem. I to strasznie się bałam, ale dobra. Wsiądę ten jeden raz na motor.
-Okey, pójdę, ale tylko dlatego, że jest późno, a muszę być zaraz w domu.
-Hahaha jasne, trzymaj kask. Wiesz jak założyć? 
Kiwnęłam przecząco głową.
-To ja ci pomogę. 
To co działo się później, było cudowne. 

---------
Wiem, że bardzo krótki, ale nie miałam czasu :c Mam nadzieje, ze zrozumiecie :)