Translate

wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział 5

Zapukałam do drzwi.
-Proszę! 
- I jak? Wiadomo już coś?
-Nic twojej siostrze nie jest. Ma tylko lekko potłuczoną głowę. Możecie iść do domu - uśmiechnął się lekarz - Twoja siostra jest w pokoju obok.
- Dziękuję. 
Weszłam do pokoju. Kasia siedziała na łóżku.
-Kasia! - podbiegłam i przytuliłam ją.
-Julia..przepraszam Cię, naprawdę, przepraszam.
-Nic się nie stało. Zapomnijmy o tym. Mamie powiemy że się przewróciłaś.  Chodź do domu. 
Wyszłyśmy z budynku. Już miałyśmy wyjść za bramę gdy ktoś nas zawołał. Odwróciłyśmy się. To ten kierowca.
-Hej mała - zwrócił się do mojej siostry - jak się czujesz? Lepiej? Przepraszam za tamto. 
- Już lepiej! - powiedziała ciesząc się. Kasia lubiła poznawać ludzi - Nic mi nie jest.
-To dobrze. To może do zobaczenia!
-Eeeej czekaj! - zawołała Kasia - jak masz na imię? Chce cie jutro znaleźć.
-Leon.
-To do zobaczenia Leon! 
Po tych słowach wyszłyśmy zza bramki.
-Chcesz tu jutro przyjść? - spytałam Kasi.
-Jasne! Ten chłopak jest bardzo miły i ładny nie sądzisz Julka? 
-Eee...tak, tak.
-Wpadłaś mu w oko! 
-Coś ty Kasia! Pierwszy raz mnie widział. Nie gadaj głupot. Chodź szybciej, bo jest już po 15, mama będzie zła.
- Nie gadam głupot tylko mówię prawdę. Widziałam jak na ciebie patrzył. Mam dopiero 11 lat, ale tego nie dało się nie zauważyć. 
-Hahaha, dobrze, jak tam chcesz - poczochrałam jej włosy - chodź do domu.
Musiałam się zgodzić z tym, ze Leon jest ładny. Bardzo ładny. Te jego kasztanowe włosy i brązowe oczy. W kombinezonie motocyklisty też wyglądał bardzo...eeem...genialnie! Może faktycznie mu się spodobałam...ale to nie realne. Taki chłopak z...ze mną? Nie możliwe! Tak rozmyślając doszłyśmy do domu.
-Gdzie wyście tyle czasu były?! Mówiłam żebyście przyszły przed 15 , a jest która?! 15:30! 
-  Nie denerwuj się mamo, spokojnie, miałyśmy...lekkie opóźnienie - powiedziałam. W tym samym czasie Kasia weszła do kuchni. 
-Matko kochana! Co ci się stało?! Dobrze się czujesz? Nic cię nie boli? 
-Wszystko w porządku mamo, nic mi nie jest. Przewróciłam się tylko. 
-Gdzie? Jak to? 
-Bo...eee...
-Kasia biegła do barierki i się potknęła. Tam był lekarz to zbadał ją i tyle. Nic się nie stało - powiedziałam. 
- Dobrze, ale gdyby coś się działo o mów Kasia od razu! A teraz siadajcie do stołu, podam wam obiad.
Szybko zjadłam i poszłam do siebie. Siadłam przy oknie i zaczęłam myśleć. Myśleć o Leonie. A co jeśli naprawdę mu się spodobałam? Może to nie jest takie nierealne. Podobno wszystko jest możliwe. Już chciałam zejść z parapetu, gdy ktoś zaczął się głośno śmiać na ulicy. Zerknęłam przez okno. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom.  








2 komentarze: