Na ulicy był Leon! Ten sam Leon z motocrossu. Ale nie był sam. Szedł i obejmował jakąś dziewczynę. Była ubrana w jasna spódnicę i niebieską bluzkę. Miała krótkie blond włosy. Widać, że farbowane. Szli i śmiali się. Tak jak myślałam, ma dziewczynę. Odeszłam od okna. No cóż, jak widać miałam rację. Nic nie jest takim, jakim się wydaje. Spojrzałam na zegarek. Było po 19. Nie wiedziałam, że tak długo siedziałam na parapecie. Wzięłam pidżamę i poszłam się myć. Zajęło mi to 30 min. Wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Włączyłam Facebooka i Twittera. Na fb nic się nie działo. Nikogo z Polski nie było, zapewne spali. Jest kilka godzin różnicy między nami. A Twitter oczywiście tętnił życiem. Podałam kilka tweetów, odpisałam na parę i wyłączyłam komputer.Było po 21. Postanowiłam, że pójdę spać, więc odłożyłam laptopa. Próbowałam zasnąć lecz na marne. Nie spałam chyba do północy. Ciągle przypominałam sobie dzisiejszy dzień. Musze zapomnieć i zasnąć. Muszę.
Następny dzień
Obudziłam się o 10 i poczułam cudowny zapach naleśników. Mama zawsze robi najlepsze. Szybko się ogarnęłam, ubrałam i zeszłam na dół.
-Dzień dobry! - krzyknęłam.
- Julka! Julka! Jedz szybko i idziemy na tor!
Znowu? Nie chciało mi się tam iść. Najchętniej zostałabym w domu. Kasia chciała się zobaczyć z Leonem. Ja nie. Ale nie odmówię jej, wiem jak bardzo lubi motory. Zjadłam szybko, wzięłam torebkę i poszłyśmy.
-Ni bądźcie za długo! I uważajcie! - krzyknęła mama.
Taa..chciałabym nie być za długo, naprawdę.
-Aaaajajaaa! Nie mogę się doczekać aż tam dojdziemy! Co tak się wleczesz Julka? Szybciej! - pociągnęła mnie za rękę Kasia. Widać, że nie chciała stracić ani chwili. Do toru doszłyśmy dość szybko (dzięki Kasi). Ona od razu pobiegła do barierek i zaczęła wypatrywać Leona. Ja szłam najwolniej jak potrafiłam.
-Wow! Jak super skaczą! - Kasia byłą strasznie podekscytowana. Nie zdziwiłabym się gdyby kiedyś tak robiła. Nagle zza rogu wyjechał motor. Ten sam co potrącił Kasię.Leon. To jego motor. Ale nie jechał sam. Siedział ktoś z tyłu. Motor zatrzymał się przy nas. Pierwsza zsiadła osoba z tyłu. To ta dziewczyna! Ta sama, którą widziałam wczoraj na ulicy. A tą drugą osobą był oczywiście Leon. Jak zwykle nieziemsko wyglądał.
-Cześć mała! Wiedziałem, że tu wrócisz - zwrócił się do Kasi.
-Jakbym mogła nie wrócić! Tu jest super! A kto to? - wskazała na dziewczynę stojącą obok Leona.
-To jest Violetta, moja dziewczyna.
Miałam rację. Nic dziwnego, jest śliczna. Pasują do siebie.
- Cześć, jestem Violetta - podała rękę Kasi i mi.
- Siemka! Ja jestem Kasia, a to moja siostra Julka.
Uśmiechnęłam się. Ona też. Czy mogę zapaść się pod ziemie? A może jakiś motor mnie potrąci? Niestety żadna z tych 'przemiłych' maszyn tego nie zrobiła.
- To co Kasia...chciałabyś się przejechać? - powiedział Leon.
-Tak! Tak! Tak! - krzyczała z radości - Julka mogę? Proszę! Proszę!
Spojrzałam na Leona. A on na mnie.
- Nie martw się, nic się nie stanie. Będzie siedziała przede mną. Jedna mała rundka.
-No nie wiem czy mogę dać ci pod opiekę moją siostrę skoro ją potrąciłeś.
-Oj to było wczoraj i przez przypadek. Przeprosiłem przecież. Teraz będę ostrożniejszy. Obiecuję!
Eh...i co ja mam zrobić? Nie chce zostawać sama z Violettą! Spojrzałam na Kasie. Robiła maślane oczka do mnie.
-Eh...okey. Ale jedna rundka!
- Taaaaak! Dziękuje ci! Kocham cię! - Kasia przytuliła się do mnie.
-Zakładaj kask i wsiadaj - Leon pomógł jej założyć kask i wsiąść na motor. Ruszyli. Odwróciłam się, żeby popatrzeć jak jeżdżą. Violetta zrobiła to samo.
- Twoja siostra bardzo lubi motory - odezwała się po chwili.
- Tak, kocha je. Ciągle prosi mnie żebyśmy tu przychodziły.
-Ja nie cierpię motorów. Ale skoro Leon kocha na nich jeździć to muszę to zaakceptować. Ty nie jesteś stąd prawda?
- Prawda. Przyjechałam tu wczoraj. Jestem z Polski.
- Z Polski? Wow! To daleko stąd. Ale bardzo dobrze mówisz po hiszpańsku.
- Dziękuję.
Nastała cisza. Okropna cisza. Żadna z nas nie wiedziała co powiedzieć. Na szczęście Kasia i Leon już skończyli i jechali w naszą stronę.
- Było genialnie! - powiedziała Kasia gdy zeszła z motoru - Musimy tu jeszcze przyjść to Leon mnie zabierze jeszcze raz na taką przejażdżkę. Prawda?! - zwróciła się do swojego kierowcy.
- Jasne! Kiedy tylko tu przyjdziesz. - odpowiedział - A teraz panie wybaczą, ale muszę zabrać Violete na małą przejażdżkę - popatrzył na swoją dziewczynę słodkimi oczami. Randka. Ewidentnie idą na randkę. Nic w tym dziwnego, są parą.
- To do zobaczenia za niedługo! Papa! - krzyknęła Kasia i skierowałyśmy się do wyjścia. Odwróciłam się jeszcze na moment i spojrzałam na Leona. Zakładał kas i...popatrzył na mnie. Puścił mi oczko! Co to miało oznaczać? Czyżby...
-Julka było genialnie! Dziękuję, że pozwoliłaś mi pojechać! Jesteś najlepszą siostrą na świecie! - znowu przytuliła się do mnie.
- Nie ma za co! Ciesze się, że ci się podobało.
- I to jak! Najlepiej było na zakrętach bo...
Kasia zaczęła opowiadać. Słuchałam ją jednym uchem. Za bardzo nie wiedziałam co o tym myśleć. Leon ma dziewczynę, a puszcza do mnie oczko? A może to było przyjacielskie oczko? Głupia jestem! Nie ma przecież przyjacielskich oczek. To w takim razie co to miało oznaczać? Nie wiem. Tak rozmyślając doszłyśmy do domu.
Huehue fajne ^^ mam kilka pytań ,ale na priv :D ahah
OdpowiedzUsuńbardzo fajne :D
OdpowiedzUsuń