Translate

poniedziałek, 9 lutego 2015

Rozdział 4

Co jej jest?! Co się stało? Czemu się nie rusza?! 
- Kasia! Obudź się! Błagam Kasia! - krzyczałam przez łzy. Nagle ktoś do nas podszedł. Był to kierowca motoru.
-Jak pani mogła jej nie dopilnować? Tu jest niebezpiecznie! 
-A ty? Jak mogłeś jej nie zauważyć?! Nawet nie zwolniłeś! Ty głupku! Co jej jest?! 
-Dobra, spokojnie. Jest tu lekarz, zabierzemy ją tam. Wiesz gdzie to?Albo nie, sam ją zaniosę, a ty chodź za mną.
Chłopak rozpiął kombinezon i zdjął kask. Spod kasku wyłoniły się jego bujne włosy. Miał grzywkę postawioną do góry, bo część spłaszczył mu kask. Jednym ruchem poprawił fryzurę i podniósł Kasie. 
-Chodź.
Poszłam za nim. Widać że był wkurzony. Ja byłam zrozpaczona. Nadal płakałam i robiłam wszystko to co on mi kazał. W tym momencie nie myślałam logicznie. Byliśmy już u lekarza. Chłopak położył Kasie na łóżku i zaczął opisywać całą sytuację. Ja tylko przytakiwałam. Lekarz podszedł do małej i zaczął ją badać.
-Na szczęście to nic groźnego. Straciła tylko przytomność. Czy coś ją boli, czy ma coś złamane, jeszcze nie wiem. Poczekajcie na zewnątrz, ja obudzę dziewczynkę i jak będę coś wiedział to powiem - uśmiechnął się lekarz. Ulżyło mi. Nic groźnego się nie stało. Kasia będzie żyła. Wyszliśmy z sali. 
-No, to wszystko co mogłem zrobić. Naprawdę przepraszam, że potraciłem twoją siostrę, ale to nie tylko moja wina. No, to cześć - powiedział chłopak i zaczął wychodzić.
-Ej! Czekaj! -  zawołałam. Odwrócił się i popatrzył na mnie. Miał takie ładne oczy...Julka! Opanuj się! - Eee..dziękuje. Naprawdę dziękuje za to, że mi pomogłeś. Bez ciebie nie dałabym rady. I naskoczyłam na ciebie, nie powinnam wiem. 
-Nic się nie stało. Byłaś zdenerwowana - uśmiechnął się - następnym razem bardziej pilnuj siostry. Cześć!
-Cześć! 
Nawet miły ten chłopak. I bardzo ładny. Ciekawe czy ma dziewczynę...Julka! Twoja siostra leży u lekarza! Ogarnij się! Właśnie...Kasia! 


---------
Wiem, bardzo krótkie opowiadanie, ale następne dwa są  dłuższe :) 
Komentujcie! 


3 komentarze: