Translate

sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 3

Postanowiłam wziąć prysznic i przebrać się w coś letniego. Założyłam krótkie jeansowe spodenki, do tego luźną jasną koszulę. Włosy spięłam w kok.
- Julia! Julia! - usłyszałam Kasie z dołu - Chodź możemy iść na tor, mama nam pozwoliła! 
Faktycznie, obiecałam jej to. No cóż, trzeba iść. 
-Już idę! 
Zbiegłam na dół.
- Ale bądźcie przed 15:00 w domu. Jak coś to dzwoń. I nie spuszczaj Kasi z oczu! 
- Dobrze mamo, spokojnie. Pa! 
Na miejsce doszłyśmy po 15 minutach. 
- Wow! Jak tu super! Chodź bliżej toru! - krzyknęła Kasia i popędziła do barierki. Aktualnie na torze było 6 chłopaków. Nic ciekawego, robili triki na górkach, rozpędzali się na zakrętach itp. Wszędzie było pełno dymu. 
- Kasia chodźmy stąd, nie ma tu nic ciekawego i jest pełno dymu. 

- Niee!! Zostańmy! Tu jest super! Może będę mogła się przejechać na jednym z motorów.
- Co to, to nie moja droga! Na pewno nie wsiądziesz na tą maszynę! Na pewno nie teraz.
- Ale czem...
-Nie.
-Ale...
- Nie ma żadnego "ale"! Chcesz wylądować w szpitalu? Właśnie! Zostajemy jeszcze chwile czy idziemy? 
- Zostajemy! Popatrzę jeszcze.
Staliśmy tak jeszcze z 10 minut. Nic innego się nie działo. Jak może się to komuś podobać. Przecież tutaj nie ma nic ciekawego, sam dym i huk. 
-Ej Julia patrz! 
Odwróciłam się. Zobaczyłam,ze Kasia biegnie w stronę sklepu. Nagle zza roku wyłonił się motor i jechał wprost na nią.
-Kasia! Nie! Uważaj!!
Nie usłyszała mnie. Zaczęłam biec do niej. Nie zdążyłam. Motor potrącił Kasie.
-O matko! Niee! Kasia!! 
Motor się zatrzymał, a ja podbiegłam do siostry. Leżała. Nie ruszała się. 




2 komentarze: